Youtuberzy i nieistniejące słowa przejmują kontrolę nad telewizją
Od pewnego czasu podczas programów i festiwali w telewizji gwiazdy, prowadzący, jury i uczestnicy wypowiadają wyrwane z kontekstu zdania lub słowa. Mało tego, niektóre z nich są nie tylko ni przypiął ni przyłatał, ale zwyczajnie nie istnieją!
O co chodzi?
Za całym zamieszaniem stoi grupa pochodzących z (a jakżeby inaczej) Neapolu (mniej więcej) trzydziestolatków. Początkowo (czyli trochę ponad 10 lat temu) tworzyli śmieszne video na youtube, głównie różnego rodzaju parodie (np. reklam i seriali), ale też filmiki z dużą dawką humoru komentujące realia włoskie, obalające (lub podtrzymujące) stereotypy.
Żeby załapać klimat chłopaków, obejrzyjcie ich video o znaczącym tytule "Wpływ Despacito na ludzi", no worries - wrzucili je z tłumaczeniem angielskim:
Z czasem (i ze względu na sukces) przekształcili się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, a zabawę zamienili w sposób na życie. Ku mojemu zdziwieniu - byłam przekonana, że to po prostu grupa bardzo profesjonalnych youtuberów - są zarejestrowaną grupą wydawniczą, zajmującą się produkcją video i reklamą, w chwili obecnej mają otwarte rekrutacje na 22 pozycje w trzech siedzibach: Neapol, Mediolan i Rzym. Nieźle jak na youtuberów, co?
Fenomen The Jackal
Nazywają się the Jackal. Ich video są zabawne i bardzo profesjonalne, ale chociaż oglądam ich dosyć regularnie, wcale nie są moim ulubionym włoskim kanałem. To, co mnie intryguje to przeprowadzane przez nich (jak je nazywają) operacje i wyzwania, w efekcie których znane osoby, będąc na wizji, plotą od rzeczy... To znaczy - dla niewtajemniczonych.
Pierwsze wyzwania
Zaczęło się od festiwalu San Remo w 2016 roku. Wtedy to po raz pierwszy the Jackal wciągnęli artystów w swoją zabawę, nagrywając video, w których zachęcali ich do wplatania w swoje występy wybranych przez nich zdań. Ze sceny poleciały wtedy między innymi cytaty z serialu Gomorra i wypowiedziane przez czarnoskórego wokalistę podziękowanie, które po polsku brzmiałoby mniej więcej tak: "dzięki, wypłowiali/wyblakli".
Operacja San Remo 2018
To pierwsza operacja, którą śledziłam na bieżąco... Choć wtedy nie miałam pojęcia o co chodzi. Jeszcze przed rozpoczęciem zeszłorocznej edycji festiwalu powstało video (niżej podrzucam wam pełną wersję stworzoną po zakończeniu festiwalu), w którym the Jackal porywają prowadzącego festiwal Pierfrancesco Favino. Uprowadzają go, ponieważ - jak tłumaczą - festiwal pełen jest znanych osobistości, tymczasem zwykłemu widzowi nie jest dane przebić się z jakimkolwiek przekazem. Ich operacja polegać ma na tym, że w miejsce Favino, wyślą swojego kolegę z ekipy, Fru (ten z długimi włosami). Zdenerwowany (dziwicie mu się? :D) prowadzący pyta chłopaków, co chcą przekazać widzom i tu - koniecznie włączcie video na moment 2:58 - pada odpowiedź "GNIGNI". "Co takiego?", "GNIGNI", "ale to nic nie znaczy", "ale jest zabawne, nie?".
Panie i panowie, prawdziwa zabawa zaczyna się niecałe 2 minuty później. Ekipa the Jackal wspólnie ogląda San Remo, w którym zamiast Favino wystąpić powinien podszywający się pod niego (i wyglądający jak on ;]) Fru. 5:25: rozpoczyna się szaleństwo, które trwa przez minutę video, zobaczcie sami jak "gnigni" rozprzestrzenia się i wchodzi do słownika nie tylko prowadzącego. Ludzie, których tam widzicie to znane postaci, które dały się wciągnąć w tę grę. Z kolei pod koniec szóstej minuty (5:44) dziennikarz pyta Favino: "ty to ty czy Fru?", a na początku siódmej minuty (6:10) obecne na scenie prowadząca i wokalistka zwracają się do niego "Fru". Poczekajcie do końca siódmej minuty i przekonajcie się, że ta choroba opanowała wszystkich.

Podczas kolejnych wieczorów, trwającego tydzień, San Remo pojawiały się kolejne wyzwania. I tak oto w najmniej oczekiwanych momentach ze sceny znowu padały słowa i zdania, które nijak się miały do kontekstu, królowało "gnigni", ale "termostat" też poradził sobie nieźle.

Operacja X Factor
Idea pozostaje bez zmian, the Jackal wzywają znane osoby do wypowiadania podrzucanych im zdań. I tym razem towarzystwo po drugiej stronie szkła daje się wciągnąć w zabawę. Zobaczcie sam początek video z Operacji X Factor, pierwsze 30 sekund to same sukcesy, aż tu nagle... Mara Maionchi, producent muzyczny, bardzo lubiana osobowość telewizyjna (osobiście uwielbiam!) z naszego regionu, nie odpowiada na apel panów z the Jackal i nie pozdrawia dinozaura o imieniu Titina.... Mara Maionchi prawdopodobnie nie zna nie tylko dinozaura Titiny (gdyż ten nie istnieje), ale też chłopaków z the Jackal. Cóż, ma 77 lat, przywilej wieku. Fru, jednak, nie może przeboleć tej porażki i na tej podstawie powstaje cykl filmików, w których wszystko kręci się wokół Mary.
Przede wszystkim Fru dowiaduje się prawdy. A prawda jest taka: ci w telewizji to nie gwiazdy, a cyborgi zaprogramowane przez naszych panów z the Jackal. To dlatego spełniają ich polecenia, mówią dokładnie to, co mają powiedzieć. Jednak cyborg Mara przestał odpowiadać na komendy, coś poszło nie tak, a jedynym rozwiązaniem jest zresetowanie poprzez wielokrotne użycie w X Factorze wybranego przez the Jackal słowa, na przykład "ciao", które powtarzane jest z dużą częstotliwością. Oczywiście i tym razem wszystko przybiera absurdalną formę, chłopaki wybierają słowo "MIMICCHIO", które co prawda nie istnieje... Ale jest bardzo zabawne. ;-)

Niby misja nie ma prawa się powieść, tymczasem... Zresztą zobaczcie sami, przesuńcie video do ósmej minuty, konkretnie 7:14, a dowiecie się jak wypowiadać "mimicchio".
Kocham cię, Fru

To jeszcze nie koniec! Zdesperowany Fru programuje pierwszą komendę do wykonania dla zresetowanej Mary. Nie tylko dostaje ona nowe spersonalizowane zdanie do wypowiedzenia na ekranie, ale na dodatek brzmi ono: "kocham cię, Fru". Od nieznajomości do miłości... Jak myślicie - czy Mara da się wciągnąć do jackalowego szaleństwa?
W poszukiwaniu odpowiedzi odsyłam was do pierwszych sekund 16 minuty nagrania (15:01), gdzie publiczność domaga się od Mary wyznania miłości do Fru.
Te operacje the Jackal niezmiernie mnie bawią, ale przede wszystkim pozostaję pod ogromnym wrażeniem skali, na jaką rozprzestrzenia się ten absurd. "Gnigni", "mimicchio" to słowa znane wszystkim... To nic, że nie mają znaczenia. Trochę dystansu do siebie, zaangażowania i jest zabawa. Co o tym myślicie?
O co chodzi?
Za całym zamieszaniem stoi grupa pochodzących z (a jakżeby inaczej) Neapolu (mniej więcej) trzydziestolatków. Początkowo (czyli trochę ponad 10 lat temu) tworzyli śmieszne video na youtube, głównie różnego rodzaju parodie (np. reklam i seriali), ale też filmiki z dużą dawką humoru komentujące realia włoskie, obalające (lub podtrzymujące) stereotypy.
Żeby załapać klimat chłopaków, obejrzyjcie ich video o znaczącym tytule "Wpływ Despacito na ludzi", no worries - wrzucili je z tłumaczeniem angielskim:
Z czasem (i ze względu na sukces) przekształcili się w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, a zabawę zamienili w sposób na życie. Ku mojemu zdziwieniu - byłam przekonana, że to po prostu grupa bardzo profesjonalnych youtuberów - są zarejestrowaną grupą wydawniczą, zajmującą się produkcją video i reklamą, w chwili obecnej mają otwarte rekrutacje na 22 pozycje w trzech siedzibach: Neapol, Mediolan i Rzym. Nieźle jak na youtuberów, co?
Fenomen The Jackal
Nazywają się the Jackal. Ich video są zabawne i bardzo profesjonalne, ale chociaż oglądam ich dosyć regularnie, wcale nie są moim ulubionym włoskim kanałem. To, co mnie intryguje to przeprowadzane przez nich (jak je nazywają) operacje i wyzwania, w efekcie których znane osoby, będąc na wizji, plotą od rzeczy... To znaczy - dla niewtajemniczonych.
Pierwsze wyzwania
Zaczęło się od festiwalu San Remo w 2016 roku. Wtedy to po raz pierwszy the Jackal wciągnęli artystów w swoją zabawę, nagrywając video, w których zachęcali ich do wplatania w swoje występy wybranych przez nich zdań. Ze sceny poleciały wtedy między innymi cytaty z serialu Gomorra i wypowiedziane przez czarnoskórego wokalistę podziękowanie, które po polsku brzmiałoby mniej więcej tak: "dzięki, wypłowiali/wyblakli".
Operacja San Remo 2018
To pierwsza operacja, którą śledziłam na bieżąco... Choć wtedy nie miałam pojęcia o co chodzi. Jeszcze przed rozpoczęciem zeszłorocznej edycji festiwalu powstało video (niżej podrzucam wam pełną wersję stworzoną po zakończeniu festiwalu), w którym the Jackal porywają prowadzącego festiwal Pierfrancesco Favino. Uprowadzają go, ponieważ - jak tłumaczą - festiwal pełen jest znanych osobistości, tymczasem zwykłemu widzowi nie jest dane przebić się z jakimkolwiek przekazem. Ich operacja polegać ma na tym, że w miejsce Favino, wyślą swojego kolegę z ekipy, Fru (ten z długimi włosami). Zdenerwowany (dziwicie mu się? :D) prowadzący pyta chłopaków, co chcą przekazać widzom i tu - koniecznie włączcie video na moment 2:58 - pada odpowiedź "GNIGNI". "Co takiego?", "GNIGNI", "ale to nic nie znaczy", "ale jest zabawne, nie?".
Panie i panowie, prawdziwa zabawa zaczyna się niecałe 2 minuty później. Ekipa the Jackal wspólnie ogląda San Remo, w którym zamiast Favino wystąpić powinien podszywający się pod niego (i wyglądający jak on ;]) Fru. 5:25: rozpoczyna się szaleństwo, które trwa przez minutę video, zobaczcie sami jak "gnigni" rozprzestrzenia się i wchodzi do słownika nie tylko prowadzącego. Ludzie, których tam widzicie to znane postaci, które dały się wciągnąć w tę grę. Z kolei pod koniec szóstej minuty (5:44) dziennikarz pyta Favino: "ty to ty czy Fru?", a na początku siódmej minuty (6:10) obecne na scenie prowadząca i wokalistka zwracają się do niego "Fru". Poczekajcie do końca siódmej minuty i przekonajcie się, że ta choroba opanowała wszystkich.

Podczas kolejnych wieczorów, trwającego tydzień, San Remo pojawiały się kolejne wyzwania. I tak oto w najmniej oczekiwanych momentach ze sceny znowu padały słowa i zdania, które nijak się miały do kontekstu, królowało "gnigni", ale "termostat" też poradził sobie nieźle.

Operacja X Factor
Idea pozostaje bez zmian, the Jackal wzywają znane osoby do wypowiadania podrzucanych im zdań. I tym razem towarzystwo po drugiej stronie szkła daje się wciągnąć w zabawę. Zobaczcie sam początek video z Operacji X Factor, pierwsze 30 sekund to same sukcesy, aż tu nagle... Mara Maionchi, producent muzyczny, bardzo lubiana osobowość telewizyjna (osobiście uwielbiam!) z naszego regionu, nie odpowiada na apel panów z the Jackal i nie pozdrawia dinozaura o imieniu Titina.... Mara Maionchi prawdopodobnie nie zna nie tylko dinozaura Titiny (gdyż ten nie istnieje), ale też chłopaków z the Jackal. Cóż, ma 77 lat, przywilej wieku. Fru, jednak, nie może przeboleć tej porażki i na tej podstawie powstaje cykl filmików, w których wszystko kręci się wokół Mary.
Przede wszystkim Fru dowiaduje się prawdy. A prawda jest taka: ci w telewizji to nie gwiazdy, a cyborgi zaprogramowane przez naszych panów z the Jackal. To dlatego spełniają ich polecenia, mówią dokładnie to, co mają powiedzieć. Jednak cyborg Mara przestał odpowiadać na komendy, coś poszło nie tak, a jedynym rozwiązaniem jest zresetowanie poprzez wielokrotne użycie w X Factorze wybranego przez the Jackal słowa, na przykład "ciao", które powtarzane jest z dużą częstotliwością. Oczywiście i tym razem wszystko przybiera absurdalną formę, chłopaki wybierają słowo "MIMICCHIO", które co prawda nie istnieje... Ale jest bardzo zabawne. ;-)

Niby misja nie ma prawa się powieść, tymczasem... Zresztą zobaczcie sami, przesuńcie video do ósmej minuty, konkretnie 7:14, a dowiecie się jak wypowiadać "mimicchio".
Kocham cię, Fru

To jeszcze nie koniec! Zdesperowany Fru programuje pierwszą komendę do wykonania dla zresetowanej Mary. Nie tylko dostaje ona nowe spersonalizowane zdanie do wypowiedzenia na ekranie, ale na dodatek brzmi ono: "kocham cię, Fru". Od nieznajomości do miłości... Jak myślicie - czy Mara da się wciągnąć do jackalowego szaleństwa?
W poszukiwaniu odpowiedzi odsyłam was do pierwszych sekund 16 minuty nagrania (15:01), gdzie publiczność domaga się od Mary wyznania miłości do Fru.
Te operacje the Jackal niezmiernie mnie bawią, ale przede wszystkim pozostaję pod ogromnym wrażeniem skali, na jaką rozprzestrzenia się ten absurd. "Gnigni", "mimicchio" to słowa znane wszystkim... To nic, że nie mają znaczenia. Trochę dystansu do siebie, zaangażowania i jest zabawa. Co o tym myślicie?
Komentarze
Prześlij komentarz