Majteczki w kropeczki i prężenie wygolonej klaty
Mówiąc, że mężczyźni we Włoszech bardzo o siebie dbają, Ameryki ani - tym bardziej - Włoch na nowo nie odkryję. Powszechnie znany jest też fakt, że stwierdzenie "mężczyźni włoscy bardzo o siebie dbają" to eufemizm. Skala zjawiska jest jak jezioro Garda - wielka.
Aż pewnego pięknego dnia - BUM! - dotarło do mnie, że teorie Vi są tak głęboko zakorzenione w kulturze, że teraz to on stał się odmieńcem! Nie chodzi, bynajmniej, o to, że "trzeba się depilować". Z tym nie polemizowałam, bo Włosi rzeczywiście wierzą, że owłosienie na ciele jest niehigieniczne (jak spanie bez bielizny, ale to swoją drogą). Okazało się jednak, że obydwa punkty: wygolone lepiej się opala i wygolone lepiej wygląda - to wierzenia rozpowszechnione wśród mężczyzn w równym stopniu, co religia... Albo i bardziej. Wcale nie pochodzą od Vi, to wierzenie ludowe, legenda jak... jak... Jak Maradona! A pozostawanie owłosionym w tym tłumie gładkich chłopców, to prawie jak złamanie umowy społecznej!
Ponieważ niedziele spędzamy na plaży, spacerując - i upodabniając się tym samym do polskiej flagi: tyły to miłość, przód - serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste - przeprowadziłam badanie terenowe. Statystyki są przerażające, bowiem: widziałam 4 (słownie: czterech) panów bez wydepilowanych do zera nóg, klaty i pleców w ciągu godzinnego spaceru brzegiem morza. Jednym z nich był Vi, drugim był Polak w wieku średnim, trzecim był Rosjanin, a czwartym - Włoch porządnie po siedemdziesiątce.
W obliczu takich statystyk nie duskutujemy już więcej. Sama mu pomogę z tą depilacją, 'no bo co w końcu, kurczę blade', cytując klasyka. Później będę się musiała nieźle postarać, żeby pozostać bardziej gładką stroną związku. Cóż za wyzwanie.
Jako że tubylcy przyzwyczajeni są do spędzania całych dni na plaży, przygotowania rozpoczynają się na na dłuuuugo przed sezonem albo trwają cały rok. Siłownia, trening i solarium - zimą, bieganie w otwartym słońcu, godziny wygrzewania się na leżaku bez parasola - w lecie. Ci, którzy przetrwają bez udaru słonecznego, w czerwcu wychodzą na plażę nie tyle opalać się, co prezentować przypłacone potem, łzami - i kto wie może nawet krwią! - mięśnie i opaleniznę.
Mężczyźni, moi dzisiejsi bohaterowie, i chłopcy dumnie spacerują lub biegają brzegiem morza w największe upały, prężac swoje wydepilowane klaty (i Bóg jeden wie co jeszcze). Prezentują swe wdzięki w pełnej krasie - w tym sezonie w majteczkach (Broń Boże - pozostając w wątku religijnym - w slipach czy bokserkach, o ile ich rozmiar nie przekracza XXXXXXXXL) jednokolorowych lub we wzory kwiatowe.
Jeżeli chodzi o monokolor, to królują: zieleń, róż i pomarańcz. W przypadku wzorów kwiatowych istnieje dowolność: palmy, liście, kwiaty. (Źródło: obserwacje własne.) Nosi się je dosyć nisko tak, żeby przyciągały damskie oko. A przyciągają - ciężko przejść obok obojętnie - wierzcie mi... Powody, co prawda, bywają różne. Na przykład - takimi majteczkami (oczywiście w komplecie ze stanikiem) nie pogardziłaby niejedna pani. Również dlatego, że często dynda nad nimi jeden wielki mięsień piwny, a czasami z boków wylewają się zwały tłuszczu, które mogłyby śmiało posłużyć do przyrządzenia carbonary dla pułku wojska. Pozostaję pod ogromnym wrażeniem, wprost proporcjonalnym do mięśni piwnych tych panów, że mimo wszystko nadal mają oni odwagę stawiać modę ponad własny wygląd i odmawiają zaakceptowania istnienia modeli innych niż majteczki w kropeczki.
Są też mężczyźni, którzy są po prostu świetnie zbudowani... Co ja mówię, wielu wygląda jakby byli wyjęci prosto z katalogu bielizny męskiej... (Dobre 80% ogółu, także dziewczyny - przyjeżdżajcie popatrzeć, pókiście jescze niezamężne.) Z tym, że razem z nimi z tegoż katalogu wyjęte są majcioszki kłujące moje biedne delikatne oczy, a byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby one jednak w nim pozostały na rzecz odzienia bardziej... Męskiego?
Jak zawsze - są dwie strony medalu. Pierwsza i powszechnie znana - są pewne nieprzekraczalne granice (depilacja nóg jest domeną kobiet), które w królestwie mozzarelli przekracza się każdego dnia. I druga - skoro facet czuje się męski z wydepilowanymi nogami, to może świadczyć o jego ego i [nomen omen] męskości.
Kiedy poznałam Vi, był bez włosów. Miał je oczywiście na głowie i miał też zarost, który goli do zera tylko raz na jakiś czas - konkretnie, kiedy omsknie mu się ręka i przestawi golarkę na program "zero". Zwykle orientuje się w momencie, kiedy jest już za późno i nie pozostaje mu nic innego jak tylko dokończyć dzieła (szatana). To sytuacja, która regularnie wprowadza mnie w dobry humor. Kiedy wychodzi z łazienki na tarczy, udając, że tak miało być, że ten zerowy zarost nie jest wcale kwestią przypadku wypadku przy pracy pana inżyniera... Nie wytrzymuję.
Na początku, kiedy przedstawiał mi własne teorie dowodzące zasadności golenia klaty, pleców i nóg, bawiły mnie do łez, niczym pochodzenie jego zerowego zarostu:
- Wygolone lepiej się opala.
- Wygolone ładniej wygląda. No wiecie, mięśnie i te sprawy.
Przekonywałam i przekonywałam, że naturalnym stanem rzeczy jest mężczyzna owłosiony. Nie mogę przemilczeć w tym miejscu pobudek egoistycznych, czułam się niezręcznie, kiedy dotarło do mnie, że często fidanzato ma na ciele mniej owłosienia ode mnie [sic!]. Negocjacje trwały długo, w końcu zmiękł. Podejrzewam, że decydującymi czynnikami były: zwykłe lenistwo i ulga związana ze zwolnieniem z obowiązku. Nieważne, odniosłam zwycięstwo - statystycznie częściej bywałam gładsza od niego.
Aż pewnego pięknego dnia - BUM! - dotarło do mnie, że teorie Vi są tak głęboko zakorzenione w kulturze, że teraz to on stał się odmieńcem! Nie chodzi, bynajmniej, o to, że "trzeba się depilować". Z tym nie polemizowałam, bo Włosi rzeczywiście wierzą, że owłosienie na ciele jest niehigieniczne (jak spanie bez bielizny, ale to swoją drogą). Okazało się jednak, że obydwa punkty: wygolone lepiej się opala i wygolone lepiej wygląda - to wierzenia rozpowszechnione wśród mężczyzn w równym stopniu, co religia... Albo i bardziej. Wcale nie pochodzą od Vi, to wierzenie ludowe, legenda jak... jak... Jak Maradona! A pozostawanie owłosionym w tym tłumie gładkich chłopców, to prawie jak złamanie umowy społecznej!
Ponieważ niedziele spędzamy na plaży, spacerując - i upodabniając się tym samym do polskiej flagi: tyły to miłość, przód - serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste - przeprowadziłam badanie terenowe. Statystyki są przerażające, bowiem: widziałam 4 (słownie: czterech) panów bez wydepilowanych do zera nóg, klaty i pleców w ciągu godzinnego spaceru brzegiem morza. Jednym z nich był Vi, drugim był Polak w wieku średnim, trzecim był Rosjanin, a czwartym - Włoch porządnie po siedemdziesiątce.
W obliczu takich statystyk nie duskutujemy już więcej. Sama mu pomogę z tą depilacją, 'no bo co w końcu, kurczę blade', cytując klasyka. Później będę się musiała nieźle postarać, żeby pozostać bardziej gładką stroną związku. Cóż za wyzwanie.
Jako że tubylcy przyzwyczajeni są do spędzania całych dni na plaży, przygotowania rozpoczynają się na na dłuuuugo przed sezonem albo trwają cały rok. Siłownia, trening i solarium - zimą, bieganie w otwartym słońcu, godziny wygrzewania się na leżaku bez parasola - w lecie. Ci, którzy przetrwają bez udaru słonecznego, w czerwcu wychodzą na plażę nie tyle opalać się, co prezentować przypłacone potem, łzami - i kto wie może nawet krwią! - mięśnie i opaleniznę.
Mężczyźni, moi dzisiejsi bohaterowie, i chłopcy dumnie spacerują lub biegają brzegiem morza w największe upały, prężac swoje wydepilowane klaty (i Bóg jeden wie co jeszcze). Prezentują swe wdzięki w pełnej krasie - w tym sezonie w majteczkach (Broń Boże - pozostając w wątku religijnym - w slipach czy bokserkach, o ile ich rozmiar nie przekracza XXXXXXXXL) jednokolorowych lub we wzory kwiatowe.
Jeżeli chodzi o monokolor, to królują: zieleń, róż i pomarańcz. W przypadku wzorów kwiatowych istnieje dowolność: palmy, liście, kwiaty. (Źródło: obserwacje własne.) Nosi się je dosyć nisko tak, żeby przyciągały damskie oko. A przyciągają - ciężko przejść obok obojętnie - wierzcie mi... Powody, co prawda, bywają różne. Na przykład - takimi majteczkami (oczywiście w komplecie ze stanikiem) nie pogardziłaby niejedna pani. Również dlatego, że często dynda nad nimi jeden wielki mięsień piwny, a czasami z boków wylewają się zwały tłuszczu, które mogłyby śmiało posłużyć do przyrządzenia carbonary dla pułku wojska. Pozostaję pod ogromnym wrażeniem, wprost proporcjonalnym do mięśni piwnych tych panów, że mimo wszystko nadal mają oni odwagę stawiać modę ponad własny wygląd i odmawiają zaakceptowania istnienia modeli innych niż majteczki w kropeczki.
Są też mężczyźni, którzy są po prostu świetnie zbudowani... Co ja mówię, wielu wygląda jakby byli wyjęci prosto z katalogu bielizny męskiej... (Dobre 80% ogółu, także dziewczyny - przyjeżdżajcie popatrzeć, pókiście jescze niezamężne.) Z tym, że razem z nimi z tegoż katalogu wyjęte są majcioszki kłujące moje biedne delikatne oczy, a byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby one jednak w nim pozostały na rzecz odzienia bardziej... Męskiego?

Komentarze
Prześlij komentarz