Pizza w sobotę

Nie jest tajemnicą, że Włosi cenią sobie tradycję.
Oj ciężko przekonać ich do zmiany... Czasem nawet najmniejszej. To naród konserwatywny z mało nowoczesnymi poglądami, za to z wielkim szacunkiem dla starszyzny i wszystkiego, co pochodzi z dawnych lat.

Wszechobecne jest też przywiązanie do włoskich potraw. Przepisy przechodzą niezmienione z pokolenia na pokolenie. Produkty regionalne i lokale serwujące potrawy tradycyjne stanowią zdecydowaną większość oferty lokalnej. Różnorodność jest mała. Nasze Rimini (150 tysięcy mieszkańców) ma może cztery restauracje sushi, około pięciu kebabów, może z pięć restauracji orientalnych... I to by było na tyle, jeżeli chodzi o ofertę niewłoską. 
Cóż, trudno winić ich za to przywiązane, kiedy wszystko, co mają jest dobrem samym w sobie.

Włochom niestraszna jest rutyna. Zmiany natomiast budzą w nich panikę, nie lubią ich po prostu. Stoi za tym swoiste zapotrzebowanie na poczucie bezpieczeństwa. 


Pisząc o narzeczeństwie (o tutaj) powoływałam się na książkę "Włosi" Johna Hoopera, zrobię to i tym razem. Jeden z rozdziałów nosi tytuł: "Gnocchi w środę" i samo to sformułowanie zawiera w sobie esencję włoskiej mentalności... Tradycja, zamiłowanie do własnego i rutyna.
Ja, co prawda, nie spotkałam się z gnocchi na środowy obiad, ale żeby oddać sprawiedliwość dodam, że rzadko zdarza mi się jeść go w towarzystwie włoskim. Mogę jednak potwierdzić istnienie innego cotygodniowego zwyczaju w Neapolu. I tak oto dochodzimy do sedna sprawy: sobota jest dniem pizzy. A pizza traktowana jest jak największe dobro narodowe.



Króciuteńko o pizzy już pisałam:

"Pizza? Tutaj też zwycięża prostota: Margherita z sosem pomidorowym, mozzarellą (która nie ma nic wspólnego z tym czymś sprzedawanym u nas jako mozzarella; konsystencją bardziej przypomina góralski bundz z tym, że jest od niego mniej zbita i duuużo bardziej soczysta) i bazylią, czy Marinara z sosem pomidorowym, czosnkiem i bazylią. O sukcesie pizzy przesądza delikatne cienkie ciasto i dobrej jakości składniki. Po zjedzeniu całej pizzy, nie ma uczucia rozdęcia, bo jest ona na to za lekka. Nawet Włosi na diecie odchudzającej prowadzonej przez dietetyka mogą raz na tydzień bez wyrzutów sumienia zjeść jedną całą pizzę."


Na sobotni wieczór czekają wszyscy - zarówno dzieciaki, jak i dorośli. Zazwyczaj mężczyźni (lub któryś z nich) jadą do pizzerii, odstają swoje w kolejce, zamawiają pizzę i czekają na jej odbiór w pizzerii lub w samochodzie. Pizzerie są maleńkie, stoliki dla klientów to rzadkość, bo pizze raczej jada się w domu. Zamówienia są na numerki i cóż... Trzeba na nie trochę poczekać, zważywszy na to, że a) każda rodzina ma swoją ulubioną pizzerię i pozostaje jej wierna b) w sobotę wszyscy jedzą pizzę. Plus jest taki, że pizzeria pełna jest znajomych twarzy i jest z kim zamienić parę słów.

Jeszcze nie zdarzyła mi się sobotnia pizza w Neapolu w gronie mniejszym niż dziesięć osób. Zawsze przyjeżdżają na nią inni członkowie rodziny - ciocie, wujkowie, kuzyni - lub znajomi. 
Ostatnio było nas właśnie dziesięcioro: ja i Vi, teściowa z teściem, dwie babcie, ciocia z wujkiem i dwoje dzieciaków (7 i 9 lat). Jak to się ma do wielkości zamówienia? Trzy metrowe pizze i dwie zwykłe, jedna na dziecko. Metrowa pizza ma metr długości i jakieś 35 centymetrów szerokości. 


Nasze zamówienie jest zwykle standardowe, składają się na nie klasyczne pozycje: 
  • pizza margherita - sos pomidorowy, mozzarella, bazylia
  • pizza z sosem pomidorowym, mozarelląprosciutto crudo i bakłażanem
  • pizza salsicce e friarelli - z  mozzarellą, kiełbaskami i zielonym warzywem typowym dla Neapolu i okolic (to jedyna pizza, której nie jestem w stanie przełknąć ze względu na friarelli, które w smaku kojarzą mi się z niedoprawioną brukselką)

Inne standardowe pozycje to na przykład:
  • pizza marinara - sos pomidorowy, bazylia
  • capricciosa (czyli humorzasta) - sos pomidorowy, mozzarellaprosciutto cotto, pieczarki i karczochy
  • pizza z bresaolą (rodzaj wędliny wołowej) lub prosciutto crudo, mozzarellą, pomidorkami, rukolą i parmezanem
  • pizza z mozarellą, kiełbaskami i ziemniakami

W kilku przypadkach użyłam nazw, bo są to pizze standardowe i niezależnie od tego gdzie zechcecie je zamówić, nazywają się tak samo. Pozostałe wymienione (jak i wiele innych) dostępne są w większości pizzerii niezależnie od regionu, ale ich nazwy różnią się od siebie. 

Gdy zamawiacie pizzę, kelner może was zapytać: rossa o bianca? Czerwona czy biała? Rossa, czyli z sosem, bianca, czyli bez sosu. W tym przypadku, jestem solidarna z Włochami - nie należy zmieniać tego, co dobre, warto zatem poprosić kelnera o sugestię i bezwzględnie za nią podążyć.


I ostatnia kwestia: pizzy się nie marnuje. 
Obiad sobotni jest zazwyczaj lżejszy i adekwatny do ilości pizzy, którą szanujący się Włoch powinien zjeść na kolację. Wyznawana jest zasada: im więcej, tym lepiej, aczkolwiek należy jeszcze uwzględnić deser w postaci lodów lub ciasta z bazą nutellową... I oczywiście kawy. 
To, co zostanie z kolacji honorowo dojada się na niedzielne śniadanie. 

Nic nie ma prawa się zmarnować. Mówimy przecież o pizzy w Neapolu, a to prawie jak religia.    

Komentarze