Lament: jest za gorąco
Uwaga: tylko dla jednostek silnych psychicznie, które są w stanie znieść nadmiar narzekania (acz - nieskromnie nadmienię - całkiem lekkiego w odbiorze). W szczególności dla tych, którzy podobnie do autorki cierpią męki przy wysokich temperaturach. Niech wpis ten potraktowany zostanie jako przewodnik pełen podpowiedzi, jak w sposób nieco bardziej literacki użalać się na gorąco wszechogarniające świat.
WPROST
Na iskrę
Płonę. Jestem chodzącą iskrą. Bynajmniej nie namiętności niestety. Jeżeli ktoś jest w potrzebie, skończyły się zapałki czy gaz w zapalniczce - służę pomocą. Ulżę sobie, a i na coś się przydam. Upieczemy dwie pieczenie przy jednym (nomen omen) ogniu.
Na grilla
WPROST
Na iskrę
Płonę. Jestem chodzącą iskrą. Bynajmniej nie namiętności niestety. Jeżeli ktoś jest w potrzebie, skończyły się zapałki czy gaz w zapalniczce - służę pomocą. Ulżę sobie, a i na coś się przydam. Upieczemy dwie pieczenie przy jednym (nomen omen) ogniu.
Na grilla
Jestem jak ten pomarańczowym tłuszcz, który z grzałki na grillu buchnął wprost do sufitu mojego tarasu (toż to była historia, przeczytacie ją tutaj), gwarantując mi niezapomniane
wspomnienia i kilka chwil strachu, że zostanę bez dachu nad głową.
Na Młynarskiego (lub dowolnego innego artystę, do którego w sposób równie dowolny doprowadzi was wyobraźnia; tutaj na przykład mamy do czynienia z <bardzo> wolnym skojarzeniem z frazą:"memu ciału wystarczy trzydzieści sześć i sześć"; jak widzicie można popuścić wodze fantazji i odlecieć - im dalej, tym lepiej, dystans zwiększa szansę na to, że odlecicie w miejsce, w którym jest chłodniej)
Termometr wskazuje temperaturę 26 stopni (jest, ku***, 22:03... temperaturo, bądź człowiekiem, idź spać!), subiektywna odczuwalna to 36 i 6. Moje ciało z kolei ma z 50 stopni. Ogrzałabym sobą całą wioskę. Tak właśnie wyobrażam sobie menopauzę... Ratunku, topię się!
Termometr wskazuje temperaturę 26 stopni (jest, ku***, 22:03... temperaturo, bądź człowiekiem, idź spać!), subiektywna odczuwalna to 36 i 6. Moje ciało z kolei ma z 50 stopni. Ogrzałabym sobą całą wioskę. Tak właśnie wyobrażam sobie menopauzę... Ratunku, topię się!
Na topielca
Topię się… (Znowuż jedno skojarzenie!) Jak ten grill, który wydał ostatnie tchnienie - tu, dokładnie dwa metry od miejsca, w którym piszę te słowa. Jeszcze trochę, a i ja roztopię się jak jego plastikowe, made in China, elementy. Rozpłynę się, zostawiając za sobą smugę niczym ślimak. Tylko tempo mam nieco żwawsze, a to akurat na moją niekorzyść.
Z nutką dramatyzmu
Topię się… (Znowuż jedno skojarzenie!) Jak ten grill, który wydał ostatnie tchnienie - tu, dokładnie dwa metry od miejsca, w którym piszę te słowa. Jeszcze trochę, a i ja roztopię się jak jego plastikowe, made in China, elementy. Rozpłynę się, zostawiając za sobą smugę niczym ślimak. Tylko tempo mam nieco żwawsze, a to akurat na moją niekorzyść.
Z nutką dramatyzmu
Czuję,
że z minuty na minutę wypacam siebie kawałek po kawałku i trwam w lęku, że
niedługo nic ze mnie nie zostanie. Obawiam się, że nawet mojego stopniowego
zanikania nikt nie zarejestruje. Może jakiś inny, równie cierpiący,
roztapiający się człowiek usłyszy tylko moje ciche pojękiwania: „gorąco, jest
za gorąco”… Sięgnie po telefon, żeby gdzieś zadzwonić, kogoś zaalarmować. Ale
dokąd, jaki jest numer...? Odparowany mózg nie działa, człowiek topi się, a
razem z nim pamięć o mnie. Amen.
Istnieje też opcja roztapiania się w stylu grilla from
amazon, czyli nieco bardziej spektakularnie. Duża szansa, że i po mnie
zostałyby wtedy czarne plamy – jak te na naszej podłodze. Niby brzydkie, a jednak…
Non omnis moriar. Horacy wiecznie żywy. (I ja też.)
NIE WPROST (Niby opisujemy rzeczywistość ale wykorzystujemy każdą okazję, ażeby przypomnieć czytelnikowi jak bardzo cierpimy.)
Dając obietnicę, że teraz opowiemy jakąś ciekawostkę (tutaj: o życiu tarasowym Włochów)
NIE WPROST (Niby opisujemy rzeczywistość ale wykorzystujemy każdą okazję, ażeby przypomnieć czytelnikowi jak bardzo cierpimy.)
Dając obietnicę, że teraz opowiemy jakąś ciekawostkę (tutaj: o życiu tarasowym Włochów)
Tymczasem życie przeniosło się na taras.
Wyolbrzymiając tylko odrobinkę – porównywalnie do, powiedzmy, stwierdzenia: kupiłam dziś arbuza rozmiaru słonia – mogę nawet powiedzieć, że wieje wiaterek. Delikatny, ciepły, ale wreszcie czuć ruchy powietrza. Chwalmy Boga, bo jest wielki!
Może nawet dożyję jutra. Muszę tylko znaleźć jakiś sposób na wyniesienie łóżka na taras… A właściwie – po co łóżko? Słuszność ma nasza kotka, która już od kilku dni poleguje to tu, to tam na kaflowej podłodze. Zupełnie porzuciła swój zwyczaj spania na kanapie. Zmienia tylko pozycje i miejsce zależnie od pory dnia i tego, dokąd akurat sięgają promienie słoneczne. Mnie się wydaje, że sięgają wszędzie, oplatają mnie swoimi długimi mackami i nie dają spokoju nawet nocą.
Wzbudzając ciekowość wścibskich
Zdradzę wam tajemnicę: nawet kanapy ostatnie zaczęły się koszmarnie pocić i siedzenie na nich przestało być przyjemne. W ogóle to... Krzesła to samo, aż przykro patrzeć. Potliwe towarzystwo w mieszkaniu, do tego powietrze stoi, zatem obie z Figą wybieramy taras, bo tam stoi jakby nieco mniej.
Wzbudzając ciekowość wścibskich
Zdradzę wam tajemnicę: nawet kanapy ostatnie zaczęły się koszmarnie pocić i siedzenie na nich przestało być przyjemne. W ogóle to... Krzesła to samo, aż przykro patrzeć. Potliwe towarzystwo w mieszkaniu, do tego powietrze stoi, zatem obie z Figą wybieramy taras, bo tam stoi jakby nieco mniej.
Z nawiązaniem do osoby trzeciej (najlepiej dodać do tego jakąś emocję; wskazówka: zwykle lepiej sprawdzają się emocje negatywne oraz wszelkiego rodzaju tragedie i dramaty)
Wdzięczna jestem człowiekowi, który wpadł na pomysł wyłożenia kaflami całego mieszkania. Temu samemu, na którego klęłam w niebogłosy jeszcze kilka miesięcy temu. W momentach skrajnej desperacji i wyczerpania można sobie na tych wspaniałych zimnych kaflach poleżeć i odpocząć do momentu, w którym się nagrzeją, czyli przez jakieś 5 sekund. Oczywiście jest na to sposób - turlamy się metr dalej (pod warunkiem, że jeszcze starcza nam sił) i znów przez 5 sekund rozkoszujemy się chłodkiem. I tak nieskończoną ilość razy. Miodzio.
Wdzięczna jestem człowiekowi, który wpadł na pomysł wyłożenia kaflami całego mieszkania. Temu samemu, na którego klęłam w niebogłosy jeszcze kilka miesięcy temu. W momentach skrajnej desperacji i wyczerpania można sobie na tych wspaniałych zimnych kaflach poleżeć i odpocząć do momentu, w którym się nagrzeją, czyli przez jakieś 5 sekund. Oczywiście jest na to sposób - turlamy się metr dalej (pod warunkiem, że jeszcze starcza nam sił) i znów przez 5 sekund rozkoszujemy się chłodkiem. I tak nieskończoną ilość razy. Miodzio.
Z odwołaniem do istot magicznych / mitologicznych / postaci fantastycznych / itd.
Pomału zamieniam się w wampira. Żyję w swojej dusznej norce odciętej od świata roletami i wynurzam się z niej po zmroku. Wtedy jestem w stanie żyć. Ba, nawet się uśmiecham, kiedy powiewa biała flaga na plaży. Flaga w tym moim lamencie ma funkcję czysto metaforyczną (PS chodzi o wiatr.), bo przy takim upale nie docieram na plażę. Toż to nie Polska i wiatru tam nie uświadczysz. Póki co nie mam zapędów samobójczych… Może niebawem to się zmieni. W temperaturze, w której jajka można smażyć na chodniku, może mi się mózg ściąć w obliczu braku jajek.
Pomału zamieniam się w wampira. Żyję w swojej dusznej norce odciętej od świata roletami i wynurzam się z niej po zmroku. Wtedy jestem w stanie żyć. Ba, nawet się uśmiecham, kiedy powiewa biała flaga na plaży. Flaga w tym moim lamencie ma funkcję czysto metaforyczną (PS chodzi o wiatr.), bo przy takim upale nie docieram na plażę. Toż to nie Polska i wiatru tam nie uświadczysz. Póki co nie mam zapędów samobójczych… Może niebawem to się zmieni. W temperaturze, w której jajka można smażyć na chodniku, może mi się mózg ściąć w obliczu braku jajek.
O relacjach damsko-męskich
Upał skutkuje też bezsennością. W ruch poszła najbardziej skąpa wersja pidżamki, która w normalnych warunkach działałaby na wyobraźnię mojego fidanzato, a krew z jego mózgu odpływałaby jeszcze zanim zdążyłby zarejestrować, co mam na sobie. Taaaa, akurat! Kto by myślał o figlach, kiedy trwa walka o życie.
Upał skutkuje też bezsennością. W ruch poszła najbardziej skąpa wersja pidżamki, która w normalnych warunkach działałaby na wyobraźnię mojego fidanzato, a krew z jego mózgu odpływałaby jeszcze zanim zdążyłby zarejestrować, co mam na sobie. Taaaa, akurat! Kto by myślał o figlach, kiedy trwa walka o życie.
Jak się ułożyć, żeby łóżko przestało się pocić? Jaka odległość od partnera jest bezpieczna, żeby nie ryzykować zetknięciem ciał, co mogłoby się skończyć gorączką i żywą pochodnią. I największy dylemat: co wybrać – potwory spod łóżka czy pocące się prześcieradło pełniące rolę kołdry? Pat.
No i łóżkowy ping-pong, zmora. To gra bez zasad, a wszystkie chwyty są dozwolone. Chodzi o to, żeby podrzucić fidanzato prześcieradło i nie przyjąć go z powrotem. Niech wybiera – będzie się pocił albo wstanie i odłoży je gdzie indziej. Oby jak najdalej od łóżka.
***
Oto ja – leżę na łóżku w mojej sypialni i popijam lemoniadę. Obok leży Vi. On też pije przez słomkę jakiś napój z kostkami lodu i uśmiecha się do mnie. Rozmawiamy. Nie pocimy się, nie jest nam za gorąco, jest w sam raz. Temperatura wynosi 20 stopni. Nie mniej i nie więcej – dokładnie 20. Zerkam z wdzięcznością pod sufit na lekko szumiący cud technologii przynoszący szczęście i ulgę w całym tym weltschmerzu.
Marzy mi się klimatyzacja.
***
W tym wszystkim potrzeba trochę relaksu. Oderwania się od myślenia o słońcu i upale… O duszeniu się, topieniu… Popuszczam wodze fantazji i oddaję się marzeniom. Pozwalam sobie odpłynąć do krainy snów, choć temperatura nie ułatwia sprawy. Ale wreszcie udaje mi się, marzę...
Oto ja – leżę na łóżku w mojej sypialni i popijam lemoniadę. Obok leży Vi. On też pije przez słomkę jakiś napój z kostkami lodu i uśmiecha się do mnie. Rozmawiamy. Nie pocimy się, nie jest nam za gorąco, jest w sam raz. Temperatura wynosi 20 stopni. Nie mniej i nie więcej – dokładnie 20. Zerkam z wdzięcznością pod sufit na lekko szumiący cud technologii przynoszący szczęście i ulgę w całym tym weltschmerzu.
Marzy mi się klimatyzacja.

Komentarze
Prześlij komentarz